Okrutne jest jeszcze to, że czasem maczają w tym palce ludzie niechętni do takiego zachowania. Nie ci, którzy decydują o tych transportach, ale np. kierowcy.
Kiedyś znajomy mi powiedział: "Jak mam protestować przeciwko wywozowi zwierząt do rzeźni, jak mój ojciec pracuje w rzeźni? Nigdy koni nie wywoził, ale świnie, krowy tak... I co, ja mam protestować? Rodzony syn ma mu pieniądze na chleb odbierać? Z czegoś żyć trzeba, a on nie znalazł innej pracy..."